Blog starego pryka, mającego po dziurki w nosie tego i owego...
piątek, 11 maja 2012

Podjąłem decyzję i zacząłem ją wprowadzać w życie: opuszczam blox.pl. Mój prowadzony od dobrze ponad dwóch lat blog przenosi się na własne śmieci. Niniejszy wpis jest ostatnim pełnym wpisem, jaki tu popełniam. Będzie jeszcze parę, ale zawierających jedynie linki do pełnych tekstów, publikowanych już gdzie indziej.

Skąd ta decyzja?

Zacznę może od tego, że nie ma ona nic wspólnego z tym wszystkim, na co skarżyli się niedawno blogerzy z blox.pl w głośnym skądinąd liście otwartym. Nie przyłączyłem się do ich akcji, uznając, że nie da ona nic lub da niewiele. Już wtedy zresztą kiełkowała we mnie myśl "dość, pora iść na swoje".

Najważniejszym powodem jest dla mnie kosmiczna wręcz różnica między możliwościami, jakie daje blogowanie w jakiejkolwiek (nomen omen) platformie, a blogowaniem we własnej domenie, na własnym serwerze, z wykorzystaniem nieograniczonych wręcz możliwości WordPressa. Tu w blox.pl jest mi po prostu za ciasno, za mało tu mogę i od strony technicznej, i od, że tak powiem, marketingowej.

Konfucjusz miał ponoć powiedzieć, że kto robi to, co lubi, ten nie pracuje. Albo, że nie pracuje, kto lubi swoją pracę. Otóż - lubię blogować i to tak, jak robiłem to od listopada 2009 roku. Ale chciałbym mieć też jakieś owoce tej pracy, bo to też praca, choć przede wszystkim hobby. Owoce, to znaczy szersze grono czytelników, a także - last but not least - jakieś, skromne choćby dochody.

Mam porównanie, bo niezależnie od wkurzania czytelników zajmuję się od pewnego czasu blogowaniem na własnych śmieciach. Efekty są nieporównywalnie lepsze niż tu. Pod każdym względem.

Nie znaczy to, że kogokolwiek namawiam czy przekonuję do pójścia w moje ślady: po prostu MOJE PISANIE sprawdza się lepiej i przynosi mi więcej, gdy odbywa się w innych warunkach. To nie znaczy, że TU jest źle, po prostu mam naturę samotnika i lepiej radzę sobie poza platformami (nomen omen, ma się rozumieć).

Co tracę? Na pewno uczestniczenie w społeczności - już niedługo na nielicznych zresztą kontach moich bloksowych znajomych przestanie się pojawiać "aaaa - wkurzanie publikuje nowy wpis".

Co zyskuję? Jak wspomniałem: WordPress na własnym serwerze vs. jakakolwiek platforma blogowa to jak niebo a ziemia.

Bez wahania zainwestowałem więc ok. 150 zł w domenę, porządny hosting i płatny, profesjonalny szablon. Zwrócą się bardzo szybko, a inwestowanie, choćby małych kwot, dopinguje.

Nowe "Zapiski denerwujące" będą ciekawsze, estetyczniejsze, lepiej ilustrowane, obecne w Google+, na Twitterze i Facebooku. Zadbam o ich promocję i pozycjonowanie.

Ale na razie czeka mnie wiele, wiele pracy przy przenosinach - postanowiłem bowiem nie korzystać z oprogramowania do "myk-myk", tylko w pocie czoła, ręcznie przenosić wpisy, nie wszystkie zresztą, ilustrować je na nowo, dbać o ich SEO etc. - tak, by efekty mojej ponad dwuletniej i przyszłej pracy nie poszły na marne. Zajmie więc sporo czasu, liczonego w tygodniach, a może w miesiącach, zanim nowe ZD w pełni zastąpią stare.

Na razie więc nie zapraszam na wkurzanie.pl - blog jest w zaawansowanej fazie budowy, ale daleki od "zdolności bojowej", będę tam jednak zapraszał, ilekroć pojawią się nowe wpisy.

Z czasem ci, co mają się przyzwyczaić, przyzwyczają się.

Do zobaczenia...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 207
Tagi